Umów konsultację
+48 508 454 280

Różne oblicza zdrady

Różne oblicza zdrady
Autor tekstu: Zuzanna Anna Księżyk

Odczucia pojawiające się w wyniku zdrady niekiedy doprowadzają poszkodowanych do rozpaczy. W literaturze klasycznej zdrada pojawia się pod postacią zbrodni Judasza, który zdradził Chrystusa za kilkanaście srebrników, czy Swidrygajłowa z powieści Zbrodnia i Kara — rozpustnika, który zamordował swoją żonę. W „Tangu” Sławomira Mrożka, zdrada jest jedynie sposobem spędzania wolnego czasu, np. przez żonę Stomila — Eleonorę, która zdradza męża z lokajem. Przyczyny i motywy zdrady bywają rozmaite, najczęściej jednak łatka zdrajcy jest niechlubnym epitetem, którego konsekwencjami bywa ostracyzm społeczny, brak zaufania czy nawet pogarda. Zdrada niesie ze sobą także korzyści dla zdrajcy. Władza, seks i pieniądze są zasobami najbardziej cenionymi przez zdradzających, choć niekiedy stawką może być nawet życie.

W związkach romantyczno-seksualnych zdrada jest jednym z najczęstszych motywów występujących w kryzysach. Oznacza ona celowe i w pełni świadome zawiedzenie czyjegoś zaufania. Podczas spraw rozwodowych podejmowane są próby zdefiniowania niewierności. „W pewnym orzeczeniu Sąd Najwyższy uznał za naruszenie wierności małżeńskiej nie tylko zdradę polegającą na cudzołóstwie, ale także każde zachowanie małżonka wobec osoby trzeciej, które mogłoby stwarzać pozory cudzołóstwa lub wykraczać poza przyjęte normy przyzwoitości”. O zdradzie można więc mówić w sensie fizycznym oraz w sensie emocjonalnym.

Okazuje się, że skłonność do zdrady można dziedziczyć genetycznie. Pewne biologiczne mechanizmy, odpowiadające m.in. za poszukiwanie silnych doznań mogą skłaniać do niewierności partnera. Potrzebę tych doznań da się także realizować poprzez praktykowanie sportów ekstremalnych, lub popadając w uzależnienia, co niekoniecznie jest korzystną alternatywą.

Istotnym czynnikiem mającym wpływ na podejmowanie aktywności związanych ze zdradą okazuje się również poziom wazopresyny —  hormonu odpowiadającego m. in. za nawiązywanie trwałych więzi społecznych. Osoby posiadające gen wpływający na wydzielanie większej ilości wazopresyny dłużej odczuwają wysoki poziom satysfakcji w stałym związku, wykazują tendencję do opieki nad potomstwem i są bardziej skłonne do okazywania czułości —  jednak dotyczy to głównie mężczyzn. U kobiet ważnym hormonem regulującym trwałość i intensywność więzi międzyludzkich jest oksytocyna. Nie należy jednak poziomu określonego hormonu traktować jako związku przyczynowo skutkowego, ponieważ zachowania seksualne zależą w dużej mierze od wpływu kultury, społeczeństwa, wychowania, mediów oraz podejmowania świadomych decyzji.

Ciekawym odkryciem w temacie zdrad okazał się tak zwany główny układ zgodności tkankowej MHC, który według naukowców może determinować poczynania osób łączących się w pary. Badania wykazały, że MHC wpływają na indywidualny zapach ciała, co z kolei przyciąga lub odpycha od siebie ludzi — najsilniej przyciągają się osoby, których geny MHC bardzo się różnią. Ustalono, że im większa zbieżność MHC u partnerów pozostających w dłuższym związku, tym większe prawdopodobieństwo zdrady. Zasada ta dotyczy jednak przede wszystkim kobiet — u nich pociąg do stałego partnera wyraźnie słabnie, za to do innych mężczyzn bardzo rośnie w płodne dni miesiąca, co często prowadzi do zdrady. Z kolei w związkach, gdzie występują znaczne różnice genetyczne MHC, panie niezwykle rzadko dopuszczają się zdrady. Oczywistą przyczyną takiej dynamiki zachowań jest dążenie do spłodzenia jak najzdrowszego potomstwa.

Przyczyn niedochowania wierności w małżeństwie jest niezliczona ilość, a badania i rozważania ekspertów w tej dziedzinie prześcigają się w podawaniu coraz to nowych i czasem sprzecznych ze sobą powodów.

Psychoterapeuta Gary Newman uznał np. że związki rozpadają się głównie ze względu na brak porozumienia pomiędzy partnerami, którzy spędzają zbyt mało czasu rozmawiając ze sobą. Może to być związane z nieumiejętnością komunikowania swoich uczuć i potrzeb. Rozmowa pełni ogromnie ważną rolę w związkach międzyludzkich, w jej trakcie możemy nawiązywać kontakt wzrokowy i fizyczny, dzielić się aktualnymi emocjami, poprzez wzajemne stymulowanie się intelektualne skutecznie oddziaływać na pożądanie. Ciekawa rozmowa potrafi niekiedy uczynić więcej niż praktykowanie wszystkich pozycji Kamasutry.

Do przyczyn rozpadu relacji zalicza się także nierealistyczne oczekiwania wobec związku. Gdy jeden z partnerów — najczęściej niedojrzały emocjonalnie — pragnie hollywoodzkiego romansu i trwającej całe życie ekscytacji, zamiast tego spotyka się z nieuniknioną codziennością i nieprzewidywalnymi trudnościami, nie dąży do ich rozwiązania, lecz ucieka w kolejną miłosną przygodę.

Psycholog Fred Pitmann zaobserwował tak zwane zjawisko szczytu polegające na tym, że jeden z partnerów odnosi duży sukces w życiu zawodowym, czemu towarzyszy poczucie, że osiągnął już niemal wszystko. Wówczas pojawia się znużenie i chęć poszukiwania coraz mocniejszych wrażeń. Osoba taka może zacząć przyjmować roszczeniową postawę wobec otoczenia i oczekiwać spełniania swoich zachcianek, czego przejawem są np. zmiany kochanek/ów.

Fred Pitmann opisał także syndrom pustego gniazda, kiedy to małżeństwo z długoletnim stażem doświadcza poczucia straty na skutek odejścia z domu dorosłych już dzieci. W efekcie niewierność partnera może być odpowiedzią na chęć przeżycia czegoś ekscytującego i nowego.

W pewnym wieku, gdy od lat mamy rodzinę, pracę, dom, dzieci i wszystko wydaje się być poukładane, dopada nas frustracja i możemy zacząć się czuć jak w potrzasku. Zadajemy sobie wówczas  pytanie: „czy już nic ciekawego mnie nie spotka?”, „czy czekają mnie jeszcze w życiu  ekscytujące przygody?”. Odpowiedzią na tego rodzaju rozterki bywają zdrady.

Zdarza się, że prowokacyjne zdrady są wyrazem skłonności autodestrukcyjnych, wynikających z głęboko zakorzenionego przekonania, że nie zasługuje się na prawdziwą miłość. Wówczas zdrada jest paradoksalną odpowiedzią na udany związek, w którym wszystko układa się dobrze. Zdradzający woli sam zniszczyć ową relację, zamiast biernie czekać na „nieuchronny cios”.

Okazuje się, że na częstotliwość zdrady może mieć wpływ środowisko, w którym przebywamy. Np. jeśli jest ogólnie przyjęta niepisana zasada, że zdrada jest czymś całkowicie normalnym i typowym, czymś czego właściwie nie należy potępiać, wówczas „legalność” zdrady może popychać do niej osoby konformistyczne, które nie chcą odstawać od „normy” środowiskowej.

Niektórzy mężczyźni wynieśli ze swego domu pogląd, że niewierność jest dowodem prawdziwej męskości. W takim wypadku ujmą na honorze okazuje się satysfakcjonujący związek z jedną kobietą. Zdrada staje się w świadomości mężczyzny koniecznym trofeum świadczącym o jego potencji.

Niewierność może być również wyrazem pewnej osobowościowej skłonności wnoszonej przez jedno z partnerów do związku jako swoisty posag. Osoba taka notorycznie wchodzi w relacje pozamałżeńskie, by utwierdzić się w swojej atrakcyjności, której od zawsze była niepewna.

Zdarza się, że zdradzający pragnie w ten sposób wzbudzić zainteresowanie skupionego na czymś zupełnie innym partnera. Można wówczas zdradę porównać do desperackiego wołania o uwagę, poprzez rzucanie się w wir przygód z innymi.

Niekiedy narcystyczny kochanek prezentuje postawę „wciąż jest mi mało” i próbuje poprzez zdradę utwierdzić się w przekonaniu, że w związku może pozwolić sobie na wszystko, a mimo to będzie pożądany. Wówczas romans pozamałżeński jest swego rodzaju testem na uczucia partnera — sprawdzamy, czy kocha na tyle, żeby wszystko wytrzymać.

Bywają również sytuacje, gdy osoba zdradzająca czuje się w związku opuszczona, emocjonalnie zaniedbana i poszukuje brakującego jej kontaktu, czułości, czy miłości.

Zdrada może być również wyrazem zemsty i chęci sprawienia bólu w odpowiedzi na poczucie bycia obiektem jakiejś zniewagi, czy lekceważenia. Zdradzający traktuje wówczas instrumentalnie swoje partnerki lub partnerów.

Innym przykładem instrumentalnego posługiwania się zdradą, jest chęć podwyższenia swojego statusu społecznego poprzez zmianę partnera, na bogatszego, więcej mogącego, wyżej postawionego, bardziej popularnego w danym środowisku.

Czasem specyficzne okoliczności wystawiają na próbę naszą uczciwość, np. gdy praca zmusza do częstych zmian miejsca i stwarza okazję do spotkań z atrakcyjnymi osobami. Należy się wówczas zastanowić, czy to przypadek, że osoba wybrała sobie akurat taką profesję, czy może profesja wybrała osobę.

Wydaje się, że nieśmiałość, bierność, nieufność, postawa lękowa utrudniają nawiązywanie kontaktów i sprzyjają zachowaniu wierności. Nie przesądza to jednak o podjętych decyzjach i niekiedy można się zdziwić, gdy z pozoru lękliwa osoba kompulsywnie wchodzi w przypadkowe związki seksualne, lub godzi się na tak zwany „seks bez zobowiązań”. Przekonaniem wewnętrznym może być wówczas dla kogoś takiego chęć zadowalania wszystkich i pełnienie roli „pogotowia seksualnego”.

Część populacji zdradzających stanowią osoby z problemem tak zwanej hiperseksualności, określanej potocznie jako seksoholizm. Pewna ułomność polegająca na niezdolności do wchodzenia w głębokie relacje pozostawia te osoby w permanentnym niezaspokojeniu potrzeb emocjonalnych, co próbują sobie zrekompensować poprzez maniakalne wchodzenie w intensywne i liczne relacje seksualne.

Van de Velde — autor znanej do dziś książki wydanej po raz pierwszy w 1948 r. – „Małżeństwo doskonałe” uważał, że człowiek ma ogólną tendencję do poszukiwania nowych wrażeń oraz do odczuwania nudy, powstającej w wyniku przyzwyczajenia się do określonej sytuacji. Nie każdy jest w stanie wytrzymać codzienną dawkę rutyny, dlatego dobrane pary najczęściej są kompatybilne w otwartości na doświadczenia i  dawkowaniu sobie atrakcji.

Statystyki dotyczące zdrad pokazują, że dopuszcza się jej około 50% osób żyjących w stałych związkach. Liczne analizy na ten temat nie pokrywają się ze sobą i wskazują różne dane. Badania Alfred’a Kinsey’a z 1948 r. przeprowadzone na populacji amerykańskiej ujawniły np., że w grupie 6247 mężczyzn ponad 1/3 miała romanse pozamałżeńskie. Z kolei raport sporządzony przez Shere Hite („The Hite Report: A Nationwide Study of Female Sexuality”; Praver, 2007) informuje, że około 70% kobiet i 72% mężczyzn utrzymuje stosunki pozamałżeńskie. Inny amerykański psycholog David Buss twierdzi na podstawie swoich badań, że zdradza od 30 do 50% mężczyzn i od 20 do 40% kobiet. Brutalne statystyki dodają do tego, iż ok. 10% dzieci nie jest biologicznym potomstwem swoich ojców. W Polsce do niewierności przyznaje się dziś 16% rodaczek i 28% rodaków. Zdaniem dr Davida Barasha i dr Judith Lipton nie jest w ogóle możliwe uzyskanie dokładnych danych na temat niewierności, bo w tym temacie ludzie często kłamią, nawet jeśli badania przeprowadzane są anonimowo.

Zbigniew Lew-Starowicz pisze, że tak zwane trójkąty seksualne w małżeństwach wcale nie należą do rzadkości. Częściej tworzą je mężczyźni niż kobiety, co skłania niektórych do wyrażenia poglądu, że wynikają one z poligamicznej natury mężczyzny. Wprawdzie poligamia męska jest częściej spotykana, jednak według Zbigniewa Lwa-Starowicza nie tyle wynika to z natury seksualnej płci, co z ról rodzicielskich. Kobiety w pewnym momencie życia dużo rzadziej wchodzą w długotrwałe pozamałżeńskie związki, gdyż z reguły są bardziej obciążone funkcjami opiekuńczymi wobec dzieci. Sytuacja ta zmienia się, gdy opieka nad dziećmi się kończy. Wtedy liczba związków pozamałżeńskich, w których zaangażowane są kobiety wzrasta.

Zdrady wydają się czymś coraz bardziej powszechnym. Wiele współczesnych zdobyczy kultury i technologii ułatwia nam wchodzenie w krótkotrwałe i przelotne przygody erotyczne. Liczne internetowe serwisy społecznościowe, czy nowoczesne aplikacje stworzone do randkowania, uwzględniające odległość i liczebność potencjalnych obiektów seksualnych mają dziś na celu przyspieszenie i ułatwienie nawiązania kontaktów. Czy jednak rzeczywiście o to nam wszystkim chodzi?

Arcyciekawe okazują się współczesne badania Davida Bussa, które ujawniają, że mężczyźni najwyżej cenią u kobiet wierność. Kiedy Amerykanie oceniali 67 cech pod kątem ich wartości u stałego partnera, wierność i lojalność seksualna zajęły najwyższe pozycje! Natomiast niewierność mężczyźni uważają za najbardziej niepożądaną cechę żony. Niewierność okazuje się największym ciosem, jaki mężczyznę może spotkać ze strony partnerki. Również dla kobiet niewierność partnera wiąże się z dużym cierpieniem, dlatego tak bardzo cenimy tę cechę u innych. Wobec statystyk pokazujących jak dalece rozmijają się nasze oczekiwania z rzeczywistością, nasuwa się pytanie: czy skoro od partnera oczekujemy bezwzględnej wierności, tego samego wymagamy od siebie?

Niektóre badania dotyczące płci wykazują, że mężczyźni dużo silnej przeżywają zdradę fizyczną, co jest uwarunkowane ewolucyjnie. Koszty takiej zdrady dokonanej przez ich partnerkę, mogą się dla nich skończyć wychowywaniem cudzego potomstwa. Kobiety natomiast są bardziej czułe na przejawy zdrady emocjonalnej, czyli angażowanie zasobów w relację z inną, poświęcanie rywalce uwagi i czasu. Warto o tym wiedzieć, ponieważ wynikają z tego nieporozumienia pomiędzy partnerami.

„Jacek Santorski pisze, że «podstawą udanego małżeństwa jest szacunek, zaufanie i intymność, dlatego nie ma tu wiele miejsca na zdradę. Dojrzali ludzie mówią: Decydujemy się być ze sobą, choć wiemy, że nie będziemy szczęśliwi 24 godziny na dobę; choć wiemy, że czasami trzeba razem cierpieć; choć wiemy, że każdy z nas ma swoje tęsknoty i marzenia». Inną ważną kwestią podkreśloną przez J. Santorskiego jest to, że decydując się na małżeństwo, należy pamiętać, że kryterium zdrady jest ulokowane zawsze w sercu partnera, a nie w umyśle zdradzającego. Zdradą jest to, co partner rozumie i przeżywa. Zdrada dotyczy tego, co partner uważa za święte”.

„Wojciech Eichelberger w swojej książce «Zatrzymaj się» nie pochwala związków pozamałżeńskich i uważa, że romanse są formą ucieczki przed chandrą, przemijaniem, przed trudem budowania długotrwałej, bliskiej i intymnej relacji z drugim człowiekiem. Zdaniem autora romanse mają to do siebie, że entuzjazm i zachwyt odczuwamy jedynie przed faktem, znacznie gorzej jest po wszystkim. Romansowanie nie jest wymagającą sytuacją. Wyzwaniem dla człowieka jest raczej podtrzymanie klimatu nieustannego romansu, wzajemnego zachwytu, miłości w stałym związku. (…) Mimo biologicznego uwarunkowania człowieka na wielu partnerów, nie oznacza to, że musimy być więźniami tego uwarunkowania. Człowiek jest istotą szczególną, ponieważ posiada samoświadomość i wolną wolę, a więc możliwość kierowania własnym postępowaniem i instynktami. Warto dodać, że potrzeba nawiązywania kontaktów seksualnych nie jest najsilniejszym z instynktów. Znacznie silniejszy jest instynkt samozachowawczy czy przeżycia. Człowiek jest w stanie zrezygnować z życia, by kogoś ratować, a nawet poświęcić życie w imię wyższej idei. «Skoro więc możemy zapanować nad instynktami, dobrowolnie doświadczając bólu i głodu, a nawet świadomie wybrać śmierć, to z całą pewnością jesteśmy także zdolni zapanować nad poligamicznym instynktem seksualnym. (…) nikt mi nie wmówi, że człowiek musi mieć wielu partnerów. Inna sprawa, że możemy mieć na to ochotę, czy odczuwać taką potrzebę»”.

Bibliografia:

„Temat zdrady małżeńskiej w piśmiennictwie”, Magdalena Kot-Kamińska, w „Seksuologia Polska”, 2006
„Zdrada – ilu Polaków zdradza”, Katarzyna Pielech-Łakoma, Polki.pl, 2016

W tekście wykorzystano fotosy z filmów pt. Kariera Nikodema DyzmyPoznasz przystojnego brunetaWszystko graNimfomankaAlicja oraz Uwięziona Helena.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *